Witajcie! Będę pisała na tym blogu opowiadania mojego autorstwa. O to pierwszy:
Za górami, za lasami mieszkał chłopak o imieniu Marcin. Był bardzo biedny. Bardzo. Jego mama nazywała się Maria, a ojciec Jan. Żeby móc cokolwiek zjeść, trzeba było pracować od rana do wieczora. Marcin też pracował! Dlatego nie chodził do szkoły. Pewnie wiele z was mu zazdrości. Musicie odrabiać cały czas lekcje, uczyć się i itd. Ale on pracował sto razy więcej niż Wy w szkole! A poza tym bardzo żałował, że się nie uczy. Nie umiał czytać, pisać, liczyć itp. A to mu bardzo przeszkadzało. Oj, bardzo! Któregoś dnia, gdy zbierał grzyby w lesie, usłyszał głośny krzyk. Po kilku minutach zaczął on przeistaczać się w bardzo dziwny dźwięk. Głos zbliżał się do niego strasznie szybko, aż usłyszał tupot czegoś ciężkiego. Chwilę później zobaczył biegnącą krowę, która zatrzymała się przed nim i przemówiła do niego ludzkim głosem:
-Witam cię Marcinie. Jeśli będę mogła się u ciebie schronić, spełnię jedno twoje życzenie
-Ale mam pytania -spytał się Marcin.- Kim jesteś? Czemu chcesz się chronić? Skąd znasz moje imię?
-To wszystko jest bardzo mało istotne -odpowiedziała krowa- A jeśli chcesz wiedzieć, to jak najprędzej mnie z stąd zabierz! Szybko! Nie ma czasu!
-Dobrze, już dobrze.
Marcin złapał za sznurek z jego torby. Zawiązał krowie na szyi i zabrał ją do domu, ciągnąc za linę. Kiedy dotarli schował ją do obory i dał jej wodę i paszę. Potem usiadł na stogu siana i powiedział:
-Teraz jesteś bezpieczna.
-W takim razie -odpowiedziała krowa- Mogę powiedzieć ci o co w tym wszystkim chodzi. Przez pięć lat mieszkałam w zamku. Niestety nie wolno mi było nigdzie samej iść, bo jestem krową magiczną i boją się, że ktoś mnie ukradnie. Jednak ja potajemnie wychodziłam nocą do lasu. Przez drzewa oglądałam waszą wioskę. Dlatego znam twoje imię. Ale dziś mi się nie udało. Gonili mnie, aż złapali. Bili mnie ostrym biczem, a ja krzyczałam. Mogłeś słyszeć. A potem dzwonili w róg żeby przywołać pomoc.
-A ja to słyszałem! Lecz ten róg określiłem "dziwnym dźwiękiem".
-Dziwnym dźwiękiem? Dziwnym? No cóż. Na czym to ja... A! Potem udało mi się wyrwać i uciekłam. Dobiegłam do ciebie i resztę historii już znasz.
-Tak!
-No właśnie.
-Ale jednego nie rozumiem.
-Hmm?
-Jesteś magiczną krową. Czemu więc się nie uwolniłaś?
-Bo moja moc zniknęła.
Nagle krowa podniosła się do góry i opadła.
-Co się stało? -zdziwił się Marcin.
-Odzyskałam moc! W takim razie mogę spełnić twoje życzenie i wyjechać z kraju. Więc co sobie życzysz?
Marcin zamyślił się. Mógł nie być już biednym i wtedy pójść do szkoły. Ale dziś się czegoś nauczył. Więc zamiast tego powiedział:
-Chcę aby ci, którzy cię wygonili z pałacu, przyjęli z otwartymi rękami i żeby pozwali ci wychodzić samej z zamku.
-Czyli żeby byli dobrzy?
-Tak.
-Na pewno?
-Na pewno.
Krowa bardzo się zdziwiła, ale mimo to spełniła życzenie. Potem zniknęła, a Marcin już nigdy nie narzekał na pracę, głód i biedę.
I co podobało wam się? Mam nadzieję, że tak. Następne opowiadania o zwierzakach już niedługo!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń