Daleko, daleko od Polski (bo na Antarktydzie) mieszkał niedźwiedź polarny Jack. Miał on już parę lat. Nawet najstarszy mieszkaniec Antarktydy mawiał:
-On jest tu od zawsze. Kiedy przyszedłem na świat, on już był staruszkiem.
Dlatego też wszyscy mieszkańcy myśleli, że ma już z około 600 lat i może to była prawda. On sam często mówił:
-Gdy się urodziłem nie było jeszcze dinozaurów.
Niektórzy mu wierzyli, a niektórzy nie.
-Przecież nie może być taki stary! –powiadali.
Nikt do końca nie znał jego wieku, dlatego mówili na niego „Stary, bo Stary”. I taki mu już przydomek został. Któregoś dnia Jack pił malinową herbatę. Siedział na stołku i machał nogami dla rozgrzania, bo było wyjątkowo zimno. „Takiego mrozu nie było od czasu jak Diomek (Jack zawsze mówił, że jak pojawiły się dinozaury przygarnął sobie jednego i nazwał „Diomek”) dostał ataku kichania. Mówię wam- jak kichał powietrze zmieniało barwę i temperament.” –pomyślał sobie i zaśmiał się ochrypłym głosem. Nagle usłyszał głośne pukanie. Spokojnym krokiem podszedł do drzwi i otworzył je. Z dworu wbiegła przemarznięta pingwinia mama i zaczęła krzyczeć:
-Dziecko! Moje dziecko! Yeti i… Porwanie! Dziecko! Moje dziecko!
-O co ci chodzi Mary? –spytał zdziwiony Jack.- Wiem jak kochasz swoje dziecko, ale nie musisz tak o nim krzyczeć! I po co w twojej wypowiedzi Yeti? Wogule to… Uspokój się!
-Dobrze. Już. Zaraz.
Mary zaczęła bardzo powoli oddychać. Brała głębokie wdechy i wydechy. Po kilku minutach zaczęła liczyć do 10. Kiedy skończyła powiedziała:
-Już się uspokoiłam.
- Dobrze –powiedział niedźwiedź- W takim razie usiądź i spokojnie powiedz co się stało.
Pingwinia mama usiadła i zaczęła mówić:
- Przed sekundą razem z moim synkiem Paulem jadłam lunch. Wtem drzwi od naszego domu otworzyły się i wbiegł Yeti! Wziął mojego synka mówiąc „Może teraz coś powiesz!” i uciekł. Od razu przybiegłam do ciebie. Musisz mi pomóc. Paul jest w niebezpieczeństwie!
-Hmm… -zastanawiał się Jack.- Jeśli jest tak jak mówisz to musimy go natychmiast ratować. Yeti jest bardzo groźny. Bardzo. Dlatego też pomogę ci, Mary. Zaczekaj u mnie. Do póki Yeti jest na wolności, twój dom nie jest bezpieczny.
-Czemu mój nie jest, a twój jest bezpieczny?
-Bo w twoim domu mieszka też porwane przez niego dziecko.
-Mój Paul! –krzyknęła Mary i zapłakała.- Pośpiesz się Jack!
-Obiecuję, wrócę jak najszybciej z żywym Paulem.
-Dobrze.
Niedźwiedź wziął gruby szal oraz grubą czapkę i wyszedł. Było naprawdę bardzo zimno, więc biegł, a nie szedł. Kiedy znalazł się
odeszła i poszła w kierunku pingwina. Jack wychylił szyję, żeby zobaczyć czemu się przyglądał. Ku jego zdziwieniu było to… Polskie 5 złotych w monecie.
-A więc powiadasz, że nie widziałeś ludzkiej osady –powiedział „szary ludek”.
- Nie, panie Yeti –odpowiedział malec.
-Naprawdę, Paul? –„sztucznie” dziwiło się Yeti.- Naprawdę? To jak wytłumaczysz, że wczoraj w nocy z pod twojej poduszki zabrałem to, to i to?
To mówiąc pokazywał na 5 złotych, lunetę, która wisiała na ścianie i pluszowego misia, który siedział na łóżku.
-Znalazłem –odpowiedział Paul.- Ja to znalazłem.
-Tak? Naprawdę? Nie wiedziałem, że takie rzeczy da się znaleźć tu- na Antarktydzie bez śladów żadnej ludzkiej osady –znów „sztucznie” dziwiło się Yeti.
-A ja nie wiedziałem, że można tak dręczyć małe dzieci –powiedział Jack wychodząc z po stołu.
-Hmm… Mamy gościa! Choć to dziwne bo NIKOGO NIE ZAPRASZAŁEM!!! –krzyknął „szary potwór” i walnął niedźwiedzia w brzuch. Jack oddał mu i walną po głowie i tak zaczęła się walka. Bili się aż pełno było wszędzie kurzu, a Paul wołał:
-Jack! Dawaj Jack! Wygrasz Jack! Jack!
W końcu Yeti wziął kolorowy karabin i wycelował w polarnego niedźwiedzia. Gdy strzelił, nasz bohater zrobił unik i nie oberwał. I to dobrze, bo teraz ścianę zdobił wielki kawał lodu. Ale „szary potwór” nie poddawał się. Strzelał dalej, ale zawsze chybił. Wtem Jack złapał broń i strzelił w Yeti. Jego natychmiast pokrył lód. Paul i Jack świętowali, a potem wrzucili go do oceanu. Yeti odpłynął i na Antarktydzie nikt go więcej nie widział. A Paul cały radosny wrócił do domu i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Mam nadzieję, że wam się podobało. Jutro książka pisana przeze mnie jak miałam pięć lat, trafi na blog. Do zobaczenia!
bardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńDzięki
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCześć. Ja z bloga związanego z poszkole. Otóż z chęcią wykonam dla cb nagłówek, ale sądzę że lepiej byłoby przesyłać informacje przez poszkole.pl .
OdpowiedzUsuńPs. Mój nick na ps to `SayekO.